Obraz płaski HUMANUM EST HUMANUM, PIPISCIS EST PISCIS

(Sprzedawcy marzeń)
To cykl 3 obrazów w dużym formacie (200 x 150 cm), które są kontynuacją mojej drogi twórczej a zwłaszcza „MALEFICUS SOMNIORUM”
Dla mnie zawsze człowiek jest podmiotem. Efekty jego działań są też tego typu.

Malarstwo jest moim środkiem wyrazu. Chętnie patrzę wstecz i w przyszłość. Nie lubię teraźniejszości, prowadzi ona do publicystyki co programowo wykluczam gdyż w przyszłości stanie się niezrozumiana. To połączenie rzeczywistego z wyobrażonym, to zaś staje się bazą do urzeczywistnienia kolejnych wyobrażeń. Tak tworzy się personalna moja droga twórcza w oddziaływaniu społeczna – choć nie lubię tego określenia.

Dla mnie świat mojej wyobraźni jest wystarczająco pojemny. Nie potrzebuję jeszcze lub mam nadzieję w ogóle, podparcia się o ideologie religijne czy też społeczne. Na pewno łatwiej za bazę przyjąć dogmaty ale według mnie to jest ubezwłasnowolnienie. Nie lubię też epatować siebie twórczością innych artystów.
Wracając do malarstwa – obraz powinien być niejednoznaczny i dający widzowi jakby scenografię dla zbudowania własnego przedstawienia. Nie zawsze mi się to udaje. Surrealizm w moim wydaniu to bardziej symbolizm filozofujący. Nierozłącznym elementem każdego obrazu jest tytuł po łacinie, który występuje również jako element kompozycyjny. Używam tylko łaciny – klasyki języków nowożytnych.

W technice malarskiej również opieram się o klasykę akademizmu – perspektywę linearną, powietrzną, laserunki.
Wracając do serii 3 obrazów z serii „VENDITORES SOMNIA”

HUMANUM EST HUMANUM, PIPISCIS EST PISCIS (Człowiek to człowiek, ryba to ryba)

Apoteoza w nadrealnym anturażu pracy u podstaw jako drogi doskonalenia człowieka różnych profesji, religii. Przyroda jako element spójny z człowiekiem ale jednak podrzędny. Uczciwość prostych czynności podniesionych do symbolu.

Obraz płaski HUMANUM EST HUMANUM, PIPISCIS EST PISCIS

CONTENTUM SUIS REBUS ESS MAXIMAE SUN DIVITAE (Zadowolenie z własnych działań jest największym bogactwem)
” GDYBYM MÓGŁ DOTKNĄĆ HORYZONTU ZAKOŃCZYŁ BYM PODRÓŻ” – to tytuł jednego z moich wcześniejszych obrazów i zarazem tytuł alternatywny do obecnego. Obraz ten przedstawia człowieka pełnego doświadczeń, bosy jak na początku drogi. On nic nie musi, otoczony ptakami i jak one ma skrzydła choć ich nie widać. To filozof własnego życia. W tle postać dziecka na uschłym drzewie wyrastającym z nicości. Można by powiedzieć że to dziecko i człowiek spełniony to – symbol drogi, który często występuje w moich obrazach w myśl że nie ma nikt swojej drogi, wytycza ją idąc. W trójkącie kompozycyjnym jest kogut jako symbol kontroli czasu. Otwarta, choć częściowo zamknięta przestrzeń scenografii to supozycja nieboskłonu autorstwa człowieka. Trochę bezczelna próba pokazania supremacji człowieka nad naturą. To raczej nierówna konkurencja.

Obraz płaski CONTENTUM SUIS REBUS ESS MAXIMAE SUN DIVITAE

QUOD ULTIMA CENA ILLE BENE VERTAT AGIS (Ostatnia wieczerza czyli oby to co robisz wyszło na dobre)

Jest gloryfikacją człowieka spełnionego. Siedzące przy stole postaci są dookreślone (Jon Malkovich, Antony Hopkins, Salvador Dali, Rod Steward, postaci z filmu „Ojciec Chrzestny”, filozof, ale również postać znudzona po prawicy Chrystusa, Judasz jako jedyny podniesiony do roli jedynego mogącego latać mimo zdrady i w końcu sam Chrystus – czyli autor – kreator; Wyżej wymienione postaci wcielają się w rolę apostołów. Dlaczego to właśnie Judasz dostąpiła zaszczytu wyróżnienia skrzydłami?

Jaki Judasz jest i co zrobił wszyscy wiedzą, on się tego nie wyparł i nie wyparł się Chrystusa. Sam w swojej ewangelii mówi że Jezus był jego miłością. To co zrobił jest symbolem ułomności człowieka. Judasz nie był pyszny jak inni apostołowie – którzy się jego wyparli. Instytucja kościoła jest idealnym odzwierciedleniem przywar Judasza.

Pozostali apostołowie to postaci spełnione. Stół jest prawie pusty, jakby pokazujący że nie o posiłek tu chodzi autorowi. Baranek chowający się pod stołem – to protest przeciw traktowaniu przedmiotowym zwierząt. Choć schowany to równy.

Co do scenografii to „Ostatnia wieczerza” odbywa się pod gołym niebem pociętym jakimiś metalowymi elementami podtrzymującymi konstrukcję ścian. Cała architektura sprawia wrażenie jakby miała się zawalić -tak jak instytucja Kościoła – lecz trwa wbrew logice. Tak zwana litera „V” w układzie przy stole jest odwrócona i odzwierciedlona w architekturze drugiego planu lecz jest odwrócona. Czyli z symbolu pierwiastka żeńskiego w męski – a szkoda. Po środku odwróconej litery „V” jest oko opatrzności jako symbol wolnomularski – pracy u podstaw (… oby wyszło na dobre). Nad głową tzw. Chrystusa lewituje symbol układu słonecznego jako symbol wiedzy – dogmatu podniesionego do prawd objawionych.

Cała kompozycja nasycona jest symbolami mam nadzieję że na granicy percepcji. Cały układ ma duży potencjał do niejednoznacznej interpretacji przez widza.

Obraz płaski ULTIMA CENA ILLE BENE VERTAT QUOD AGIS